Join for FREE | Take the Tour Lost Password?
Shop deviantART for the
holidays and save BIG!
Click here! :holly:
[x]

deviantART

:date:
 

Slony smak lawendy by ~Athri:iconAthri:



Słony smak lawendy


Szklane oczy lalek patrzą na ciebie odbiciem płomyków świec. Kupiłeś ich już całe dziesiątki zakochany w jej wdzięczności, ale ona i tak bawi się tylko jedną. Inne stawia na półkach, by móc je podziwiać, czasami tylko wygładzając fałdki na ich sukienkach lub poprawiając kokardki we włosach. Jednak tą, którą dostała jako pierwszą ma niemal stale przy sobie. Pierwsza zabawka z prawdziwego zdarzenia jaką kiedykolwiek miała. Od ciebie. Wspomnienie jej twarzy w tamtej chwili ogrzewa cię nawet teraz. To wtedy pokochałeś uszczęśliwianie jej.
Bawi się tą lalką nawet teraz, zapina guziczki jej sukienki i przemawia do niej poważnym głosikiem. Ty patrzysz, a twój wzrok, chociaż taki uważny gubi się gdzieś między jej drobnymi palcami. Ona sama jest jak lalka, podświadomie przyrównujesz jej rączki do porcelany, takie jasne i nieskończenie delikatne, jakby w każdej chwili mogły się rozkruszyć. Chciałbyś rozebrać ją z koronek i ubrać w słowa, które chociaż częściowo oddały by twoje uczucia. Chociaż częściowo, bo wiesz, że nigdy nawet nie zbliżysz się do ich sedna, a o nazwaniu ich nie śmiesz nawet marzyć. Nie przeszkadza ci to, bo przecież nie o to chodzi. Chodzi o rytm serca, nie różniący się wcale od pulsującego, tęsknego bólu kiedy obserwujesz jak zachwycona zjada ledwie dojrzałe czereśnie lub czujesz zapach lawendowego mydła na jej skórze. Ona jest beztroską iskierką światła wydobywającą z cienia twój uśmiech i nawet nienawistny wzrok świata nie zmusi cię byś żałował. Nie chce spać w swoim łóżku, co noc wślizguje się w twoje czekające na to objęcia, chociaż próbujesz ją tego oduczyć. Nic, z tego, wam obojgu do odpowiada, bo oboje zamknięci w ciemności pragniecie jakiego punku zaczepianie, jakbym wokół nie było niczego. Ona ma swoją lalkę, ty masz ją. Tak jest dobrze, chociaż każdy, nawet ty sam, powie, że to złe. Ale ona sprawia, że zło przestaje się liczyć.
Czasami bez wyraźnej przyczyny wdrapuje się na twoje kolana, zarzuca ci na szyję te swoje porcelanowe rączki i z przepełnioną szczęściem powagą oznajmia, że cię kocha. Za każdym razem chciałbyś odpowiedzieć i za każdym razem słowa nie mogę przecisnąć się przez gardło, zaciśnięte zapachem lawendy. Zamiast czułych słów na języku masz tylko sól. Żeby przegonić z jej oczu cień rozczarowania tulisz ją do siebie i chłoniesz jej łagodne, kruche ciepło, egoistycznie i zachłannie, pragnąc by przeniknęło wewnątrz ciebie, uderzyło w tętnice, opłynęło kości, a jednocześnie broniąc się przed tym.  
Myślisz, że za kilka chwil też może to zrobić, kiedy już zwierzy się lalce - lalce od ciebie - ze wszystkich swoich wielkich, banalnych sekrecików. Obserwujesz wyczekująco, nie ruszasz się z miejsca, chociaż pragniesz podejść. Rozpaczliwie pragniesz, boleśnie świadom faktu, jak ciemne loki przy jej uchu poruszyły by się muśnięte twoim oddechem. Twoje wyobrażenia bliskie są planowaniu, chociaż niczego nie zmienią. To ona przyjdzie owinąć cię uczuciem i zapachem lawendy. I nawet upływające lata pociągające ja w stronę dorosłości nie będę wstanie tego zmienić. I nawet kiedy porcelana pokryje się kurzem ten zapach będzie zaciskał twoje gardło, nie pozwalając powiedzieć.
©2009 ~Athri
:iconathri:

Author's Comments

Nie dość, że grafomania, to jeszcze może być nieco kontrowersyjna. Mimo to proszę nie bić za mocno.

Będę wdzięczna, jeśli ktoś zdecyduje się skomentować. Zależy mi na tym, naprawdę.

Comments


love 1 1 joy 1 1 wow 0 0 mad 0 0 sad 0 0 fear 0 0 neutral 0 0
:iconalcocholica:
Ciekawe, takie tajemnicze. Otwarte zakończenie, brak jakiegoś wątku i nie wyjaśnienie o co chodzi sprawia że własciwie każdy może sobie samemu to opowiedzieć :F ładnie ładnie^^

--
Oh no harbor won't you buy valley show
Take me want to talking revolution
No havea won cheese have lay show
(No have a want cha have late show)
Diviphon de have worry star
Shooby dooby doo shooby dooby doo durul
Shooby dooby doo shooby dooby doo durul
:iconconstancee:
Jeśli chodzi o język i styl to pod tym względem zero zastrzeżeń. Ciekawe metafory, oryginalne epitety i sam koncept z porównaniem do lalki też zasługuje na uznanie.
Tu widze, że problem pod względem interpretacji jest. Tekst troche wyjety z kontektu, brak unktu zaczepienia i o co właściwie chodzi, jednak ma w sobie coś ujmującego i intrygującego zarazem. Klimatyczny.
:iconathri:
I na tym właśnie miejscu pojawia się mój dylemat - wiem, że tekst jest bardzo niedosłowny i przez to sporo osób ma problemy z pełnym zrozumiem. Ale wydaje mi się, że większa dosłowność pozbawiłaby go subtelności i zmieniłaby efekt jaki chciałam osiągnąć.
Mimo wszystko wolę pozostać przy niedomówieniu i czekać na różne interpretacje czytelników ;]
Dziękuję ślicznie za opinię ^^

--
" Chciałbym iść do raju ze względu na klimat, ale piekło musi być o wiele bardziej przyjemne ze wzgledu na towarzystwo."
:iconkuku-the-hunter:
Oj Vani Vani...
Moi ulubieni pisarze rodzą się za nastę;pną przeczytaną częścią kolejnej trylogii, tetralogi, lub zbioru, bo dopiero wtedy zaczynam czuć smak ich wyobraźni. Nie dzieje się to jednak systematycznie, jest jak olśnienie, jak spadanie ze schodów, potykasz się i niewiadomo kiedy leżysz na dole. Czasami nawet jest to tak niespodziewane, gwałtowne i silne, że można się zapowietrzyć, albo zakrztusić herbatą.
Geniusz pisarza mierzony jest w odczuciach czytelnika. Dla mnie przynajmniej. Dajmy na to, że opisujemy scenę "rożno na wolnym powietrzu, małe miasteczko". Jeśli kunszt pisarski autora jest przeciętny, nie znajdziemy żadnych błędów stylistycznych, dowiemy się, jak ubrana była córka kogoś, kogo bohater szukał, dowiemy się kto wyróżniał się z małego tłumku, jak pachniało powietrze, kto jak wyglądał i gdzie się znajdował. Dowiemy się też jak smakowały żeberka, kiełbaski, czy co to innego się piekło.
Jeśli jednak pisarz jest bardzo dobry, poczujesz jak smakują żeberka, dreszcz przejdzie ci po plecach od nieprzychylnych spojrzeń mieszkańców i będziesz rozkoszować się okazyjnym, chłodnym powiewem.
Poczułam lawendę i poczułam sól, poczułam szorstki kurz w gardle.

A sama historia... Jak porcelana, wanilia, lawenda i białe koronki. Subtelna...

Mówiła Kuku, jedząc kanapkę komicznie grubo posmarowaną serkiem xD
:iconathri:
Na ten komentarz, długi jak pół tekstu mogę odpowiedzieć tylko jedno:
Kocham Cię =*

Dla takich komentarzy warto pisać. *_*

--
" Chciałbym iść do raju ze względu na klimat, ale piekło musi być o wiele bardziej przyjemne ze wzgledu na towarzystwo."
:iconneihrinn:
Sama jesteś grafomania!! :P
Nie będę pisać tu nic konstruktywnego, bo całą moją opinię już Tobie przedstawiłam.

--
:shamrock: :sun: :shamrock:
:iconnatalialupin:
Whoa. Atri. Whoa. Jestem właśnie po "Lolicie", która nie bardzo mi się podobała, bo ma komicznie pensjonarski dobór słów. Oczekiwałam od Nabokova... czegoś takiego jak tutaj. Jestem totalnie zafascynowana i zachwycona. Po prostu... o, Atri. O.

--
Ludzie pamiętają rzeczy, które nigdy się nie wydarzyły.
:yoda:
:iconhassanah:
Cały utwór bardzo przypadł mi do gustu stylistycznie, potrafisz doskonale dobierać słowa tak aby odbiorca po ich przeczytaniu spędził troszkę czasu by głębiej je zinterpretować. W moim odczuciu praca ta wydała mi się bardzo poważna i melancholijna a zarazem romantyczna. Bardzo podoba mi się nieustannie przewijany motyw uczucia (miłości), które wydawać się może namiętne lecz zostało przez Ciebie przedstawione bardzo subtelnie i delikatnie - można powiedzieć że wręcz zrobiłaś to z klasą.
Jak już wcześniej wspomniałem utwór wydał mi się troszkę przygnębiający i tajemniczy (to pewnie tylko moje odczucie), to sprawiło że mógłbym się nad nim dalej zastanawiać i próbować zinterpretować na różne sposoby.
Co prawda nie znam się na sztuce pisarskiej więc choćbym chciał to nie jestem w stanie napisać niczego konkretnego, ale mimo wszystko wyraziłem moje odczucia co do Twojej pracy.
Uważam że wykonałaś naprawdę znakomitą robotę :deviation:

--
"Live every day as if it were your last and then some day you'll be right."

Details

May 24
4.3 KB

Statistics

8
5 [who?]
93 (0 today)
0 (0 today)

Site Map